"Niedziela, która zdarzyła się w środę" Mariusz Szczygieł
8/10
Reportaże, reportaże... nigdy mi się nie znudzą. A kto jest królem gatunku? Oczywiście Mariusz Szczygieł! Ostatnio przeczytałam jego książkę "Niedziela, która zdarzyła się w środę". Było warto!
Piętnaście krótkich historii z lat dziewiędziesiątych. W tamtym okresie chodziłam już do szkoły podstwowej, więc sporo pamiętam. Tym bardziej z przyjemnością zagłębiłam się w lekturę. Przeczytałam o dramatach ludzi zwolnionych z pracy i tych piszących listy do Rzecznika Praw Obywatelskich. Zaciekawiły i rozbawiły mnie ogłoszenia z 1993 roku. Informacje o nowych słowach w języku polskim, znalazłam w reportażu "Pokaż język".
Najciekawsza dla mnie jest opowieść o powstaniu bazyliki w Licheniu. Rosła ona bowiem na moich oczach. Pamiętam też produkty z firmy Amway, które pewnego dnia pojawiły się w moim domu. O tej firmie i mydleniu ludziom oczu też przeczytacie. Najbardziej rozbawił mnie tekst pt. "Onanizm polski", jak na tamte lata, bardzo kontrowersyjny.
Mariusz Szczygieł swoją książką, niczym wehikułem czasu, przenosi czytelniczki i czytelników do nie tak odległych lat dziewiędziesiątych. Polecam "wsiąść" zarówno tym, którzy pamiętają, jak i tym, którzy słyszeli o tych czasach tylko w opowieściach. Czytajcie!
Wydawnictwo Czarne
Stron: 176
Komentarze
Prześlij komentarz