"Światłoczułość" Jakub Jarno

10/10
     Ogromna ilość zachwytów nad powieścią "Światłoczułość" spowodowała, że nie mogłam pozostać w grupie osób, które jej nie przeczytały. Byłam też przekonana, że po lekturze rozpoznam kto kryje się pod pseudonimem Jakub Jarno.
     Wojna. Czy może być coś gorszego? Być może tak, ale kiedy jesteś dzieckiem i wojna zabiera Ci wszystkich i wszystko co kochasz, nie ma większej tragedii. A wojna to przecież ludzie. I właśnie ludzie mordują rodzinę chłopca i resztę mieszkańców wioski. Jemu życie ratuje Żerka, dziewczynka, która zjawia się w miejscu wypasu krów, jak anioł stróż. Przez moment mają tylko siebie. Trzeba uciekać, ukryć się, przeżyć... a przecież są tylko dziećmi. Los rozdzieli ich drogi, ale nie serca.
     Nie znajduję słów. Chciałabym opowiedzieć o emocjach, jakie towarzyszyły mi podczas czytania i które wróciły teraz, kiedy to piszę, ale nie potrafię. Co mogę napisać o książce, która już na osiemnastej stronie rozdarła mi serce i wycisnęła z oczu łzy? Tak bardzo bolało. Im dalej, tym więcej wzruszeń, smutku, poczucia niesprawiedliwości, ale też zachwytu nad stylem pisarza.
     Oczywiście nie odkryłam kim jest Jakub Jarno, ale jestem zakochana w każdym zdaniu z jego książki. Pomimo ogromu cierpienia, powieść jest po prostu piękna. Jest arcydziełem! Należy do tych książek, które nazywamy nieodkładalnymi i o których nie sposób zapomnieć. 
     Ktoś może powiedzieć, że o wojnie napisano już wiele. Zgadza się. I ja przeczytałam mnóstwo książek o tej tematyce... ale nigdy takiej. Napisana jest po mistrzowsku! Polecam z całego serca... wszystkim!

Wydawnictwo Literackie
Stron: 272

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Lato tajemnic" Tess Gerritsen

"Połamany celibat" Monika Białkowska

"Proste równoległe" Agata Romaniuk